Czyżby niezrozumienie reguł z mojej strony? Przecież jeśli jest źle, to jest źle, a jeśli dobrze, to dobrze. Tak nigdy nie będzie tym samym co Nie. Reszka nie zostanie Orłem. Dwa wyjścia, logiczne objaśnienia do nich. Jeden wybór.
Wybieraj więc, teraz, już, natychmiast. Droga powrotna znika coraz bardziej; znika z każdym dniem, każdym słowem.
Stop, cisza! Muszę zatrzymać się, rozważyć. Zastanowić. Przemyśleć.
Co z tego, że wszystkie znaki na niebie i na ziemi, na jawie i we śnie mówią Tak? Wątpliwości, moje wątpliwości, twierdzą Nie.
Zostaw, nie ruszaj, odczep się, odejdź. Nie jesteś tu potrzebna. Daj już spokój.
Nie mogę. Chcę zostać, chcę walczyć. Chcę być.
Ale na słowa, te ważne, jeszcze nie czas.
Bo to wszystko jest. Po prostu.
//01 kwietnia 2005
powiedz :6:
...
Przecież to nie mogło się nie udać. Wszystko było przygotowywane, planowane od dawna. Zostało już wymarzone. Wymarzone w mojej głowie. Zalęgło się i dodawało otuchy, pewnej dawki siły. Mówiło żebym poczekała, że to już niedługo, za chwilę.
To była nadzieja. Niespodziewane koło ratunkowe, pomocna dłoń.
Nie udało się.
Zamiast oczekiwanych kilku kroków w przód, trudnych kroków, cofnęłam się powracając gdzieś blisko tego pierwszego. On nadal tam jest, odciśnięty na wieki jako symbol początku, nowej nadziei.
Nie mam sił próbować znowu. Nie mam sił próbować znów iść. Iść samej.
Na razie przytulę siebie i poczekam. Na co? Czas pokaże.
//08 kwietnia 2005
powiedz :3:
...
Pamięć ludzka jest ciekawa. Wybiórcza. Szybko wyrzuca w kąt wszystkie obietnice, długi, przyrzeczenia.
Nie, nie jest lepiej. Fakt, że istnieje kilka kartek papieru zatytułowanych "Opinia psychologa", w przegródce z moim imieniem i nazwiskiem, nie poprawił niczego. Chociaż były one formatu A4.
To nie pesymizm. To stwierdzenie faktu. Nie lubię pesymizmu.
Powinnam zacząć słuchać się rad swoich. Są naprawdę mądre. Niestety- jestem na nie zbyt uparta. Wciąż.
//14 kwietnia 2005
powiedz :8:
...
Kiedy już wszystko ucichnie. Kiedy dobiegnie końca. Kiedy zrozumie się, że nikt więcej.
Cieszyć się samemu. Smucić samemu. Dzielić wątpliwości z samym sobą. Bo inni uważają to za nieistotne. Próbują oddalić temat, zbić milczeniem.
Uśmiech znika. Smutek zostaje stłumiony w głębi. Wątpliwości uznane za nieważne. Wszystko co cudze wychodzi na zewnątrz. To co własne kryje się po kątach.
A po pewnym czasie nie jest się w stanie wzbudzić w sobie nuty radości. Trudno grać z nieznanej, cudzej partytury.
Wtedy dzień jest tylko po to, by nastała noc. I sen.
"Śpisz, pięknie tak.
Po kątach cisza gra,
Szkoda słów(...)"
Varius Manx
//22 kwietnia 2005
powiedz :5:
...
Ruszyło.
Muszę zebrać. Muszę posklejać. Udawać.
Jeszcze trochę, jeszcze chwilkę. Obudź się ze snu. Raz. Dobrze?
Kręci się. Kręci. Szybko.
Później znów zaśniesz. Rozpadniesz się przy najlżejszym dotyku. Teraz jednak pora na teatr. Zagrajmy coś wesołego dla ludzi. Oni to lubią.
Tragikomedia z ukrytym elementem tragizmu. Będzie zabawnie.
Zawirowało.
Zwariowało.
//26 kwietnia 2005
powiedz :12:
...
brushe I II III; Catty ;*
©2005-2007 Zellas